Czy onlajn się już nie sprzedaje? A może sprzedaje się ale inaczej? O zmianach na rynku. O tym, że to, co działało 3-4 lata temu, dzisiaj po prostu przestaje działać.
Tylko nie wpadaj w panikę, to nie koniec świata. Po prostu kolejny etap rozwoju onlajnów. Coś się kończy, coś zaczyna. Tylko co…
No właśnie, trzeba się przyjrzeć na czym ten nowy etap polega. Kto to zrozumie, ten może na nim wygrać. Zamiast brnąć w stare schematy i zastanawiać się, dlaczego nagle przestały działać.
Do sedna.
CO SIĘ ZMIENIŁO?
Obserwuję ten rynek od kilku lat. I widzę coś bardzo wyraźnego.
Wielu „guru”, czyli tych, którzy kilka lat temu mieli niesamowite zasięgi i sprzedaże – nagle zniknęło. Pamiętasz tych, którzy chwalili się zrzutami ekranu z 200 000 obrotów w miesiącu? Nie ma ich. Albo są, ale w ciszy. Niektórzy próbują dalej po staremu, ale już im tak to dobrze nie działa.
Bo za tymi sukcesami stały różnego typu systemy, manipulacje, sztuczki marketingowe. I one przez jakiś czas dawały radę. Klienci jeszcze nie byli na nie odporni. Jeszcze nie widzieli tych schematów.
A dzisiaj są.
Klienci są już przesyceni. Widzieli już wszystko. Rozpoznają na kilometr te same schematy kampanii, te same FOMO, te same „zostały ostatnie 3 miejsca”. I są na to odporni.
Do tego doszło AI.
I nie zadaję tego wyświechtanego pytania, „czy sztuczna inteligencja zabierze nam pracę”. Chodzi o coś innego. AI obniżyło próg wejścia w profesjonalnie wyglądającą komunikację.
Dzisiaj dużo łatwiej napisać post, który brzmi ekspercko. W 10 minut można stworzyć opis oferty. Od ręki można wygenerować tekst, który na pierwszy rzut oka wygląda sensownie, porządnie i profesjonalnie.
Z jednej strony to ogromne ułatwienie.
Z drugiej… oznacza to, że rynek zalewa coraz większa ilość treści, komunikatów, obietnic i ofert, które z pozoru wyglądają dobrze. Tylko że bardzo często pod tą powierzchnią nie ma jakości, doświadczenia i głębokiego rozumienia problemu klienta.
Za to jest sprawny, poprawnie i łatwostrawnie napisany komunikat.
I teraz zobacz, co to robi z klientem.
On w ostatnich latach żył w realiach coraz wyższych kosztów, większej ostrożności i większego zmęczenia. A teraz dodatkowo funkcjonuje w świecie, w którym coraz trudniej odróżnić prawdziwą jakość od dobrze opakowanej powierzchni.
W związku z tym zaczyna kupować inaczej. Parafrazując Anię Kupisz, której analizy sobie cenię:
– Mniej z rozpędu.
– Mniej pod wpływem pierwszego zachwytu.
– Mniej dlatego, że ktoś ładnie napisał.
– Mniej dlatego, że post dobrze zabrzmiał.
– Mniej dlatego, że obietnica była mocna.
On potrzebuje więcej zaufania. Więc:
– dłużej obserwuje,
– szuka dowodów,
– porównuje,
– sprawdza spójność,
– wraca po kilka razy zanim kupi,
– patrzy, czy za marką stoi realna jakość.
Przeczytaj to jeszcze raz i poczuj. Bo to jest zasadnicza zmiana.
CO TO ZNACZY DLA CIEBIE?
To znaczy, że:
– zebranie tej samej liczby klientów może zajmować dłużej,
– sprzedanie tej samej liczby produktów może wymagać większej liczby spotkań,
– kampania, która kiedyś dawała szybki efekt, dzisiaj może potrzebować więcej przygotowania, więcej kontekstu, więcej zaufania i lepiej zbudowanej ścieżki.
A CO Z KURSAMI DO SAMODZIELNEGO ODTWORZENIA?
Jeśli byłaś na live, to może pamiętasz ten fragment Q&A z Magdaleną? Mówiła o tym, ile kursów już kupiła. I że przestała je kupować, bo „zalegają na dysku”. Wszystko przez to, że nie ma dostępu do osoby prowadzącej, nie ma wsparcia. A sama tego nie zrobi.
I co najważniejsze, to nie jest tylko jej historia. Myślę, że jest to doświadczenie tysięcy kobiet, które kupiły kurs, zrobiły 3 lekcje, a reszta zalega na dysku.
I teraz są już ostrożne. Nie chcą kolejnego kursu, który będą musiały ogarnąć same. Ani kolejnej inspiracji, po której zostaną z tym samym problemem. Wolą poczuć, że to, co kupują, naprawdę rozwiązuje ich problem.
One chcą być prowadzone, mieć wsparcie i czuć, że nie są same.
I to jest kluczowe. Bo jeżeli klient dłużej się zastanawia, to samo pokazanie oferty nie wystarcza. Marketing oparty na ładnym haśle zaczyna być za słaby, bo on potrzebuje zbudować więcej zaufania. Ponadto klient coraz więcej porównuje, dlatego marka musi mieć wyraźniejszy kierunek. I na koniec, jeśli w wyniku tego wszystkiego klient kupuje ostrożniej, to ścieżka musi go przeprowadzać przez decyzję, a nie tylko informować, że „jest oferta”.
CO TO ZNACZY DLA CIEBIE JAKO TERAPEUTKI, COACHKI, PRAKTYCZKI ROZWOJU OSOBISTEGO?
To znaczy, że nie musisz udawać kogoś, kim nie jesteś.
Niech przestanie Cię kusić FOMO, manipulacje i nacisk. Nie musisz ściemniać klientowi, że czeka na niego ostatnie miejsce, żeby podjął decyzję, albo że jutro cena wzrośnie. Nie traktuj swojego klienta jak prostackiego Janusza.
Możesz zbudować coś innego.
Buduj zaufanie. Pokaż, że naprawdę rozumiesz problem swojego klienta. Wypracuj spójny kierunek. Zaprojektuj ścieżkę, która prowadzi klienta od „o, ciekawe” do „kupuję” – ale w sposób naturalny, bez ciśnienia, bez manipulacji. I zdobądź wiedze, jakiego formatu on potrzebuje, aby przejść cały program.
Potrzebujesz pokazać, że za Tobą stoi realna jakość. I że nie sprzedajesz tylko obietnicy, Ty masz dla niego konkretne rozwiązanie, które on da rade wdrożyć.
I TU DOCHODZIMY DO SEDNA
Na rynku nie wydarzyła się tragedia. Ludzie nadal kupują. Firmy wciąż rosną. Onlajn jest wciąż w fazie wzrostu, co potwierdzają badania i raporty z polskiego rynku (.m.in. Raport „Ekonomia wiedzy w Polsce” Magdaleny Pawłowskiej). Klienci potrzebują usług, produktów, rozwiązań, wsparcia, wiedzy, jakości, specjalistów, prowadzenia i doświadczenia.
Natomiast zmieniły się warunki gry.
Znów wspomnę słowa Anny Kupisz, które mi siadły: „Można powiedzieć, że rynek dostał aktualizację systemu i to niekoniecznie taką, o którą prosiłyśmy :D”.
Wiadomo, to co nowe jawi nam się czasem jako trudne. Boimy się, czy podołamy. To normalne. Czujemy się wybite z rytmu, czynniki zewnętrzne wyrzucają nas ze „strefy komfortu”, taaaa. Jedyna stałą jest zmiana. No, dobra, ale przecież to nie koniec świata. Popatrzmy na to w perspektywie szansy.
Co mogę zaproponować jako antidotum:
– Na ostrożność klienta zaproponuję zaufanie i wydłużoną ścieżkę, która poprowadzi go do podjęcia decyzji.
– Tandetna i powierzchowna komunikacja rodem z AI nie obroni się wobec prawdziwej jakości Twojego doświadczenia opisanego Twoimi słowami.
– Powtarzalne treści, grafiki na jedno kopyto potrzebują być zastąpione spójnym kierunkiem działań i wyrazistą identyfikacją wizualną.
Innymi słowy, NIE PANIKUJ! Zatrzymaj się, spójrz głębiej w siebie, obierz swój kierunek, uzbrój się w cierpliwość.
CO JA W TYM WSZYSTKIM ROBJĘ?
Obserwuję ten rynek od lat. I widzę, że to, co działa, to nie są kolejne sztuczki marketingowe.
Tylko są fundamenty, o których trąbię od ponad roku.
– Wybór konkretnej niszy, żeby klient wiedział, że mówisz właśnie do niego.
– Komunikacja oparta na zyskach klienta, a nie na Twoich narzędziach.
– Dłuższa, spokojniejsza ścieżka klienta, bez ciśnienia, bez FOMO.
– Autentyczność, czyli pokazanie, że byłaś tam, gdzie on jest, jak wyglądała Twoja droga (nie tylko ta usłana różami).
– Jakość i szczerość, nie tylko w ofercie, ale w każdym kontakcie.
– Otwartość na dopasowanie formatu do potrzeb klienta, a nie narzucanie sztywnych rozwiązań.
I dokładnie o tym jest mój program „Jak w dwa miesiące stworzyć program online i wystartować z nim we wrześniu”.
Pokażę Ci w nim, jak zaprojektować ścieżkę, która prowadzi klienta w sposób naturalny. Od poznania, przez zaufanie, do zakupu. Bez udawania. Bez gwałtu na Twojej własnej integralności.
Podpowiem Ci, jak wybrać niszę, żeby przestać gadać do ściany. Jak zbudować strukturę programu, która nie przytłoczy Ciebie ani Twoich uczestników. W jaki sposób komunikować, żeby klient czuł, że to do niego. Na koniec jak zaprojektować ścieżkę klienta, aby kupił.
Przedłużam zapisy do programu. Trwają do 19 lipca. Zaczynamy 20 lipca.
Jeśli czujesz, że to dla Ciebie, kliknij w link poniżej i zobacz szczegóły. Jeśli nie, to też ok. Cieszę się, że tu jesteś.
A jeśli masz pytania, umówi się na krótką rozmowę ze mną, lub napisz mi wiadomość.

