(I dlaczego wstydzisz się ich do dziś?)
Wyobraź sobie taki obrazek:
Mała dziewczynka – powiedzmy, że ma 7 lat – siedzi na podłodze w swoim pokoju, otoczona kamieniami i muszlami. Bada je palcami, szepcze do nich, układa w rzędach jak skarby z innego świata. Dla niej to nie są „tylko kamyki”. To przyjaciele, którzy mają swoje historie, moce, sekrety.
Dzisiaj ta dziewczynka to Ty. Tylko zamiast kamieni, trzymasz w dłoniach dusze swoich klientek. Każda jest jak unikalny kamień – ma swoje pęknięcia, blaski, ciężar i lekkość. I tak jak kiedyś badałaś muszle, dziś pomagasz innym odkrywać, co w nich ukryte.
Ale jest jeden problem.
Wciąż masz gdzieś w szufladzie wspomnienie tej małej siebie – i być może uważasz, że to, co robiłaś, było „tylko zabawą”. Albo, co gorsza, „dziwactwem”.
Czas to zmienić.
„Nie bądź dziecinna” – czyli jak zabijamy w sobie to, co najcenniejsze
Pamiętasz, co odpowiadałaś, gdy ktoś pytał Cię w dzieciństwie: „Kim chcesz być, jak dorośniesz?”
Może mówiłaś, że:
- Jesteś empatyczną lekarką dla lalek („słuchałam ich godzinami!”) – a dziś jesteś psycholożką lub coachką.
- Rzucasz czary – i choć Cię wyśmiewali, dziś prowadzisz sesje tarota lub energetyczne oczyszczania.
- Gotujesz błotne zupy z babcinych ziół – a teraz zajmujesz się naturoterapią.
- Układasz horoskopy kredą na chodniku – i proszę, astrologia wróciła do Ciebie jak bumerang.
A potem przyszła szkoła, dorośli, koledzy. I usłyszałaś:
- „Nie wymyślaj”
- „To tylko zabawa”
- „Bądź poważna”
I wtedy schowałaś tę część siebie głęboko. Może nawet tak głęboko, że teraz, gdy o tym myślisz, czujesz lekkie ukłucie w brzuchu.
Ale wiesz co?
Twoje „dziwactwa” były treningiem.
Historia kobiety, która gotowała błotne eliksiry (i teraz leczy nimi ludzi)
Poznałam kiedyś kobietę – nazwijmy ją Ania – która jako dziecko mieszała zioła z ogrodu z wodą i błotem. Tworzyła „lekarstwa” dla pluszaków i mówiła, że „uzdrawiają smutki”.
Mama kręciła głową: „Znów brudzisz ubrania!”. Koledzy się śmiali: „Po co ci te badyle?”.
Więc Ania schowała swój „zielarski dar” do szuflady z napisem „głupie zabawy”.
Aż pewnego dnia… wylądowała na zwolnieniu lekarskim z powodu wypalenia. I nagle zrozumiała:
„To nie były głupie zabawy. To był mój pierwszy kurs ziołolecznictwa.”
Dziś prowadzi gabinet naturoterapii. Jej „błotne eliksiry” to teraz mikstury z adaptogenów. Jej „uzdrawianie pluszaków” – sesje dla kobiet z zespołem chronicznego zmęczenia.
I wiesz, co jest najpiękniejsze?
Gdy wreszcie powiedziała głośno: „Zajmuję się magią roślin” – klientki zaczęły się do niej ustawiać w kolejce.
Medytacja: Spotkanie z małą sobą, która już wtedy wiedziała
Jeśli masz ochotę, zrób teraz mały eksperyment.
- Znajdź przedmiot z dzieciństwa (kamyk, lalkę, zioło – cokolwiek, co było Twoim „skarbem”).
- Zamknij oczy i wyobraź sobie siebie jako dziecko. Gdzie siedzisz? Co trzymasz w rękach?
- Zadaj jej pytania:
- „Co kochasz najbardziej robić?”
- „Dlaczego to ukrywasz?”
- Posłuchaj, co odpowie.
I teraz najważniejsze:
Zapytaj ją, jak możesz wykorzystać to w swoim biznesie.
Bo ona już wtedy wiedziała.
„Ale co ludzie powiedzą?” – czyli jak uwolnić wstyd
Pewnie teraz myślisz:
„No dobra, ale jak ja mam mówić klientom, że moja praca to… no… trochę magia?”
Odpowiem Ci tak:
Twoi idealni klienci już to czują.
Nie musisz rzucać zaklęć na Instagramie (choć możesz, jeśli chcesz). Ale możesz przestać udawać, że to, co robisz, jest „tylko” coachingiem, „tylko” terapią, „tylko” biznesem.
Bo jeśli w głębi duszy wiesz, że łączysz światy – to czas to pokazać.
Dla tych, którzy chcą iść głębiej
Jeśli przeczytałaś to i pomyślałaś: „Kurczę, ale ja miałam taki swój świat…” – mam coś dla Ciebie.
Pierwsze 10 osób, które w komentarzu lub mailu na zuza@brilliantideas.pl napiszą:
🔮 „Mój skarb to…” (np. „Mój skarb to moja lalkowa klinika” / „Mój skarb to zielnik z babcinego ogrodu”) – dostaną ode mnie PDF z pytaniami, które pomogą Ci odkryć, jak Twoje dziecięce „dziwactwa” stały się Twoją siłą.
Twoja moc nie zniknęła. Ona tylko czeka, aż ją przywołasz
Twoja mała dziewczynka nie bawiła się „tylko dla zabicia czasu”.
Ona trenowała Cię do misji, którą masz dziś.
Może zbierałaś kamienie, jak ja. A może gotowałaś eliksiry, jak Ania. Albo układałaś horoskopy dla koleżanek.
To nie było przypadkowe.
To było prorocze.
Czas to odkurzyć.
(A jeśli nie wiesz jak – zapukaj do mnie. M.in. właśnie tym zajmiemy się podczas najbliższego mastermindu).

